PARY JĘZYKOWE 200+
inteligentne drukowanie

Dookoła świata w osiemdziesiąt języków!

Nasz zespół to sprawdzeni, doświadczeni tłumacze biegle władający jednym lub kilkoma językami obcymi, dzięki czemu możemy wykonywać bezpośrednie tłumaczenia w parach dwóch języków obcych. Choć na co dzień najcześciej pracujemy z kilkunastoma najpopularniejszymi w naszym regionie językami, to bez problemu realizujemy także projekty tłumaczenia na np. estoński, perski czy turecki.
Polski rynek, choć pełen wszechstronnych i dobrze przygotowanych do wykonywania tego zawodu tłumaczy, ma też swoje ograniczenia. Niestety Polacy nie zgłębili jeszcze wszystkich języków świata w stopniu pozwalającym zaspokoić wszystkie potrzeby klientów. Jednak i w takich pozornie niemożliwych do pokonania trudnych sytuacjach znajdujemy wyjście. Od kilkunastu lat naszej obecności na rynku wypracowaliśmy szereg kontaktów oraz partnerskich relacji z biurami tłumaczeń w różnych dalekich zakątkach świata. Dzięki temu możemy korzystać z wsparcia zaprzyjaźnionych firm, uzupełniając w ten sposób naszą ofertę o niedostępne na naszym rynku języki. W takich przypadkach wykonujemy tłumaczenia na język obcy przez język angielski lub rosyjski, a kontrolę jakości wykonanej pracy przeprowadzamy w oparciu o tłumaczenia zwrotne.

Język, historia, kultura

Znajomość języka to podstawowy, ale nie jedyny warunek który musi spełniać tłumacz. W tym zawodzie niezbędna jest też znajomość kultury, historii oraz bieżących wydarzeń kraju lub regionu, którego językiem włada. Czasem znajomość taka przychodzi równocześnie z postępami w nauce, u innych znowu wynika z dorastania w międzynarodowych rodzinach lub relokacji do innego kraju. Niezależnie od sposobu jego nabycia, tylko pełne i wszechstronne przygotowanie pozwoli tłumaczowi nie wpaść w pułapki wynikające z różnic kulturowych a także wychwycić odniesienia do wydarzeń historycznych i przekazać je w sposób przystępny dla odbiorcy języka docelowego. Doskonałym tego przykładem jest tłumaczenie jednej z podstawowych w wierze katolickiej modlitw, czyli „Ojcze nasz”. O ile w krajach Europy oraz Ameryki fragment ‘chleba naszego powszedniego’ jest zrozumiały bo chleb jest podstawowym i każdemu znanym składnikiem diety, to wysiłki mające na celu nawrócenie Eskimosów napotkały na nieoczekiwany opór wynikający właśnie z różnic kulturowych – w języku inuit tłumacze zmuszeni byli zastąpić chleb innym, bardziej adekwatnym codziennym posiłkiem. W ten oto sposób wiersz ten zyskał brzmienie ‘ryby naszej powszedniej’, próżno także w Biblii przetłumaczonej na innuit szukać słów takich jak ‘baranek’, ‘pasterz’ czy ‘palma’. Być może przeciętny tłumacz z tego rodzaju wyzwaniami nie spotyka się na co dzień, jednak musi być na nie przygotowany.

Jeszcze żargon, czy już osobny język?

Poszczególne gałęzie nauki czy branże przemysłu także mają swoje żargony. Postronnemu słuchaczowi nie znającemu realiów pracy w kopalni trudno będzie zrozumieć czy nawet odgadnąć o czym rozmawiają górnicy, analogicznie próżno oczekiwać że przypadkowy przechodzień nadąży za ożywioną dyskusją dwóch neurobiologów omawiających prezentację wyników świeżo opublikowanych badań naukowych. Choć w przypadku obu tych rozmów zarówno główni rozmówcy jak i ich bierni słuchacze porozumiewają się tym samym językiem, to bariera specjalistycznej terminologii może skutecznie uniemożliwić zrozumienie takiego przekazu. Dlatego właśnie wśród tłumaczy tak bardzo cenimy tych, którzy oprócz zawiłości języka obcego zgłębili także tajniki jakiejś wąskiej dyscypliny naukowej czy branży, a następnie zgłębili je ponownie, w języku obcym. Dla wielu tłumaczy wiedza ta wynika z pasji, mogą oni w ten sposób utrzymywać kontakt i poszerzać swoją wiedzę na przykład z zakresu medycyny, nie wykonując jednak samemu zawodu lekarza.
Dzięki zaangażowaniu wąskiego grona profesjonalnych tłumaczy oraz ich pasji do wybranych dziedzin, powstają specjalistyczne słowniki oraz opracowania, z których uczą się i korzystają kolejne pokolenia adeptów sztuki przekładu.

Pełna lista języków.

ATET Translations oferuje tłumaczenia z języka polskiego i na polski oraz w parach pomiędzy dwoma językami obcymi. Oferujemy tłumaczenia w następujących językach obcych:

  • Angielski
  • Arabski
  • Armeński
  • Azerbejdżański
  • Baskijski
  • Białoruski
  • Bośniacki
  • Bułgarski
  • Chiński
  • Chorwacki
  • Czeczeński
  • Czeski
  • Darii
  • Duński
  • Estoński
  • Fiński
  • Flamandzki
  • Francuski
  • Grecki
  • Gruziński
  • Hebrajski
  • Hiszpański
  • Indonezyjski
  • Irlandzki
  • Islandzki
  • Japoński
  • Jidysz
  • Kataloński
  • Kazachski
  • Kirgiski
  • Koreański
  • Kurdyjski
  • Litewski
  • Łotewski
  • Macedoński
  • Malajski
  • Mołdawski
  • Mongolski
  • Niderlandzki
  • Niemiecki
  • Norweski
  • Ormiański
  • Pangasinan
  • Paszto
  • Pendzabski
  • Perski
  • Polski
  • Portugalski
  • Rosyjski
  • Rumuński
  • Serbski
  • Słowacki
  • Słoweński
  • Szwedzki
  • Tadżycki
  • Tajski
  • Turecki
  • Turkmeński
  • Tuvalu
  • Tybetański
  • Ujgurski
  • Ukraiński
  • Urdu
  • Uzbecki
  • Walijski
  • Węgierski
  • Wietnamski
  • Włoski

Wpadki straszne i śmieszne

Na każdym kroku spotykamy reklamy, instrukcje obsługi oraz etykiety produktów które zostały wyprodukowane celem ich równoczesnej dystrybucji na wiele rynków zbytu. Przy tego typu przedsięwzięciach organizacyjnych nie trudno o niedopatrzenie. Oto kilka spektakularnych wpadek, które pokazują jak ważne są zarówno niuanse języka, jak i szerszy kontekst kultury i obyczajów.
Wchodząc na rynek chiński, KFC zadebiutowało tłumaczeniem swojego sloganu „Finger licking good” (Palce lizać). Niestety hasło to nie przyspożyło klientów słynnej sieci, ponieważ dosłowne tłumaczenie na język chiński brzmiało „KFC – Odgryziesz sobie palce”. Pozostając przy rynkach azjatyckich, potknięcie zaliczył także koncern Pepsi, wprowadzając swój flagowy napój pod hasłem głoszącym „Pepsi przywróci Cię zza grobu”

 

Również Gerber, popularny na polskim rynku producent żywności dla dzieci, znany z buzi uśmiechniętego niemowlaka na etykiecie każdego słoiczka, wchodząc na rynek Etiopii napotkał trudność w zjednaniu sobie przychylności odbiorców. Tym razem nie zawinił tłumacz ani drukarnia, problem leżał znacznie głębiej. Przygotowujący wejście na rynek specjaliści od marketingu pominęli ważny szczegół – ze względu na brak dostępu do edukacji i fakt, że wielu Etiopczyków nie potrafi czytać, na rynku lokalnym przyjęło się, że etykiety zawierają obrazki tego, co kryje się pod pokrywką. Tak więc o ile konserwy mięsne opatrzone zdjęciem krowy lub świni czy etykiety słoików z rysunkami warzyw nie robiły na Etiopczykach większego wrażenia, o tyle już opakowanie, z etykiety którego uśmiechało się do potencjalnego nabywcy radosne dziecko wywoływało spore zamieszanie.

Historie tego rodzaju dostarczają nam rozrywki, jednak stanowią także przestrogę – nie znając języka ani kultury obcego kraju łatwo o popełnienie potencjalnie bardzo kosztownych błędów, które małą firmę bez trudu wyeliminowałoby z rynku na stałe, jednak znane międzynarodowe koncerny mogą pozwolić sobie na otrząśnięcie się po takiej wpadce i szybki powrót do gry. Nie warto więc chodzić na językowe skróty i oszczędzać na profesjonalnej komunikacji.